Wywiad z właścicielem

Zostałem poproszony przez dalekiego znajmego o odpowiedź na kilka pytań dotyczących wynajmu apartamentów. Ukaże się to na fanpage’u dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą.

Starałem się wypowiadać wyczerpujaco, a że tematyka może się okazać także ciekawa dla naszych czytelników – zapraszamy!

Zajrzeliśmy na facebookowy fanpage YesApartmentspl, a tam… reklamaapartamentów na wynajem zeszła na dalszy plan. Główną rolę gra Warszawa, a wpisy i zdjęcia zachęcają do jej zwiedzania. Skąd taki pomysł?

Trzeba zacząć od tego, że wynajem apartamentów, och obsługa, design – to mój autorski pomysł. Po wielu latach spędzonych w różnych, często bardzo prestiżowych, korporacjach, szukałem nowego pomysłu na siebie. Zaczęło się, jak zwykle, przypadkiem. Kupiliśmy z żoną pierwsze mieszkanie w Warszawie (Chopin Apartment przy ulicy Koźlej) i postanowiliśmy się wynajmować turystom najpierw przez Airbnb, potem przez Booking. Wtedy też powstała pierwsza strona www i pierwszy fanpage. Po latach spędzonych w sprzedaży i marketingu wiedziałem, że bez tego nie da się mieć wielu rezerwacji. Fanpage wymaga regularnych wpisów, a ile razy można pisać o tym, że kuchnia jest wyposażona w to czy tamto? Wydało mi się to nudne. Stąd więc stopniowo zaczęło się pojawiać coraz więcej wpisów o Warszawie, zaś apartamenty zaczęły stanowić tło.

Uważam się za Varsavianistę. Tym niemniej skłamałbym gdyby powiedział, że znam to miasto dobrze. Te wpisy to po pierwsze moja fascynacja tym miejscem, po drugie – to moje własne odkrywanie Warszawy. W wielu miejscach jeszcze nie byłem – chociażby na najstarszym warszawskim cmentarzu (nie, nie mówimy o Powązkach!) położonym po prawej stronie Wisły i pamiętającym jeszcze czasy Potopu Szwedzkiego. Nie byłem w Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie, choć znajduje się na Nowym Mieście, w bezpośrednim pobliżu naszych apartamentów. Nie byłem jeszcze w bardzo wielu miejscach, które chciałbym lepiej poznać.

Kim zazwyczaj są Twoi goście i czy oczekują od Ciebie wskazówek dotyczących

zwiedzania?

 

Wynajmowanie mieszkań jest trochę jak jedzenie czekoladek z filmu Forrest Gump – nigdy nie wiesz, co znajdziesz w środku. Spotkanie z każdym nowym człowiekiem jest innym doświadczeniem. Ludzie, jak wiemy, są różni. Dobrzy i źli. Mam szczęście spotykać miłych gości w 95% przypadków.

Mieliśmy już gości z całego świata. Z Nowej Zelandii, Japonii, Meksyku, Brazylii i Nikaragui – żeby podać kilka przykładów. Najwięcej jest jednak oczywiście gości z Europy. O dziwo, Polaków nie goszczę zbyt wielu. Najwięcej gości mam z Hiszpanii, Włoch, Niemiec, sporo gości przyjeżdża też z Białorusi, Ukrainy i Rosji.

Jeśli jest czas i goście sobie tego życzą, staram się pokazać Warszawę z trochę mniej turystycznej perspektywy. Opowiadam o Śniadaniach Żoliborskich, o promie płynącej na drugą stronę Wisły (trudno przy tym nie wspomnieć o punkcie Canaletta), opowiadam o Cytadeli. Ostatnio byłem w Muzeum Katyńskim, zrobiło ono na mnie duże wrażenie, jest to kolejny punkt wycieczek, który polecam.

Starasz się pokazać Warszawę niekomercyjną. Pokazać jej głębię, wielowymiarowość i codzienność nieznaną turystom. Dlaczego?

Nie urodziłem się w Warszawie. Mówiąc ściśle – nigdy dłużej w Warszawie nie mieszkałem (mieszkam teraz z rodziną pod Warszawą). Pamiętam swoje przyjazdy, z reguły w ramach obowiązków służbowych, gdy mieszkałem jeszcze we Wrocławiu. Szczerze Warszawy nie znosiłem! Warszawa kojarzyła mi się z porannym wstawaniem na pociąg, drzemką na nie zawsze wygodnym wagonowym krześle, potem gonitwą, by pozałatwiać wszystkie sprawy. Spotykałem nie zawsze miłych ludzi pracujących przy swoich biurkach w betonowych wieżowcach. Nie miałem czasu na zwiedzanie, zawsze chciałem jak najszybciej wracać z powrotem. To nie sprzyja zwiedzaniu miasta.

Potem pojawiły się pierwsze spacery po Warszawie. I odkrycie, że Warszawa jest ładna! No, może blokowiska nie są specjalnie urodziwe i są takie mniej więcej, jak wszędzie w Polsce. Ale Żoliborz, Stare i Nowe Miasto, Saska Kępa, Park Skaryszewski, okolice ulicy Ząbkowskiej, Muranów, Łazienki, Aleje Ujazdowskie, fińskie domki zaraz przy budynku Sejmu – są naprawdę piękne!

Nie bez znaczenia jest też fakt, że chodząc po Warszawie chodzimy po historii Polski. Naprawdę innymi oczami patrzy się na budynek Muzeum Archeologii gdy się wie, że jest to budynek Arsenału, w którym rozpoczęło się w pewnym sensie Powstanie Listopadowe i obok którego rozegrała się Akcja pod Arsenałem. Inaczej się patrzy na fragment brukowanej ulicy przy Parku Krasińskich gdy się wie, że jest to fragment nieistniejącej w oryginalnej formie ulicy Nowolipki, a właśnie obok Arsenału znajdowała się słynna brama zapraszająca do wejścia w świat żydowskiego drobnego handlu i usług. Takie przykłady można mnożyć bez końca.

 Zaintrygował nas wpis o nieistniejącej Warszawie. Musisz bardzo kochać to miasto, dostrzegając w nim to, co niewidoczne. Skąd wzięła się w Tobie ta miłość?

Trochę o tym wspominałem już poprzednio. 35 lat życia spędziłem we Wrocławiu. Oczywiście Wrocław jest pięknym miastem i bardzo je lubię. Tym niemniej, co by tu dużo nie mówić, Wrocław jest miastem pogranicza, ale przede wszystkim jest miastem niemieckim. Wychowałem się na Biskupinie, zaraz obok znajduje się Sępolno – zbudowane w kształcie niemieckiego orła. Kamieniczki przepięknego wrocławskiego rynku kryją w sobie historie niemieckich mieszczan. Właściwie za wyjątkiem Ossolineum, Panoramy Racławickiej, pomnika Fredry – czyli pamiątek przywiezionych ze Lwowa, Wrocław jest miastem niepolskim w swej historii i charakterze. Oczywiście, od 1945 roku minęło już ponad 70 lat i choćby Tomaszewski czy Różewicz odcisnęli na Wrocławiu swoje piętno, tym niemniej fakt pozostaje faktem – Wrocław to miasta w swym charakterze niemieckie.

Warszawa jest tu zupełnie inna. Tu każdy zakątek, każda dzielnica, każdy dom są związane z Polską. Tu mieszkał Bazyliszek i pływała w piwnicach Złota Kaczka. Tu młody Chopin wygrywał swe pierwsze koncerty, a Konwicki milczkiem spacerował w cieniu PKiN.

Dla mnie jest to bardzo istotna różnica.

Na ścianie w kuchni grafika nawiązująca do fortepianowych klawiszy, w pokoju portret Fryderyka Chopina. Apartamenty mają z polskim kompozytorem więcej wspólnego, niż tylko nazwę. Skąd ten pomysł?

Dotykamy tu drugiej mojej miłości – muzyki klasycznej. Fryderyka Chopina zaś po prostu bardzo, bardzo lubię. Stąd pomysł na wystrój wnętrz dwóch apartamentów. Zresztą, w Warszawie sporo jest miejsc związanych z Chopinem i i zwiedzanie miasta śladami Fryderyka Chopina (wliczając w to obowiązkowe odwiedzenie Powązek, gdzie leżą jego rodzice) jest naprawdę fajnym pomysłem! Trzecie mieszkanie to już Studio Warszawa – odzwierciedlenie mojej fascynacji tym miastem. Czwarte – Polin, to ukłon w stronę tych, którzy tu żyli i których już nie ma. Na marginesie, Polin – to w języku jidysz “Polska”, ale też “spocznij tutaj”. Piękne, prawda?

Ludzie wynajmujący apartamenty poszukują innej jakości. Oczywiście najważniejsza jest czystość, ale wierzę, że wystrój tematyczna także przyczynia się do lepszego wypoczynku.

W jednym z apartamentów stoi ramka na zdjęcia z napisem „Witamy w domu”. Co sprawia, że Twoi goście mogą czuć się w wynajętych mieszkaniach jak u siebie?

Hmmm, we wszystkich apartamentach tak witamy naszych gości. Staram się każdą osobę traktować wyjątkowo. Nie wszystkich przyjmuję osobiście (choć bardzo bym chciał). Niestety, brakuje mi na to czasu, poza tym część gości przyjeżdża nawet w południe, część w środku nocy – nie da się. Tym niemniej cieszę się, że przy wejściu często jest okrzyk “wow!”. Unikalny design powoduje, że goście chcą do nas wracać.

Masz już ponad 100 recenzji na Booking.com i Airbnb. Jeden z portali przyznał Wam w ubiegłym roku nagrodę, a 95 % gości ocenia wszystkie aspekty pobytu na 5 gwiazdek. Jak planujesz rozwijać biznes, który tak świetnie sobie radzi?

Nie wiem 🙂 To się okaże. Słowo honoru, nie planowałem wynajmować apartamentów w systemie domowym. Życie jest nieprzewidywalne. Na razie skupiam się na tym, by oferować jak najwyższą jakość usługi, reszta ułoży się sama. Zresztą – dla małej rodzinnej firmy cztery apartamenty to naprawdę sporo pracy!

Kolejny apartament już wkrótce. Jaki będzie?

Widok na Warszawę z lotu ptaka | YesApartments.plWspominałem już o nim między wierszami. Na dzisiaj wydaje mi się, że jest to nasz najładniejszy apartament. Lokalizacja to nie Stare Miasto, a serce starego Muranowa: 3 przystanki tramwajowe od Dworca Centralnego, 700 m od stacji Metro Ratusz, 10 min. spacerkiem od Starego Miasta (spacer biegnie przez Ogrody Krasińskich, jeden z najpiękniejszych parków w Warszawie). W pobliżu znajdują się liczna sklepy, kawiarnie i restauracje. Kafejka, w której można zjeść śniadanie, jest po drugiej stronie ulicy. Lubię to mieszkanie i nie mogę się doczekać pierwszych gości!

 

Pozostaw komentarz