Nowolipki – (chyba) najciekawsza ulica Warszawy

Nasz najnowszy Polin Apartment znajduje się przy ulicy Nowolipki 10. Przyznam się, że zainwestowałem w nieruchomość przy ulicy Nowolipki głównie dlatego, że po prostu imponowała i fascynowała mnie architektura powojennego Muranowa, uważam, że architekt Bohdan Lachert wykonał po prostu fantastyczną pracę. Osiedle Muranów może imponować rozmachem i prostotą i jestem pewien, że wkrótce będą tu przyjeżdżać studenci architektury z całego świata, by podziwiać modernizm w stanie niemal czystym. Nota bene – właśnie w jednej z owych Lachertowych kamienic ulokowany jest nasz apartament na doby.

Tu dygresja: czy wiecie skąd pochodzi nazwa Muranów? Cała rzecz wzięła się od pałacyku Murano, zbudowanego przez Bellottiego (nadwornego architekta Michała Korybuta Wiśniowieckiego oraz Jana III Sobieskiego). Pałacyk stał mniej więcej w tym miejscu, gdzie dzisiaj wznosi się biurowiec Intraco. Pałacyk w XIX wieku popadał w ruinę i na początku wieku XX został rozebrany – nazwa dzielnicy pozostała.

Wróćmy do ulicy Nowolipki. Co warto tam zobaczyć?

O wspaniałym kościele Św. Augustyna już pisałem, koniecznie trzeba do niego zajrzeć! Obok prezbiterium na podłodze można zobaczyć ślady po podkowach – to pamiątka po czasach II wojny, kiedy to kościół służył jako stajnia i skład zrabowanych mebli. Wieża (92 m) przez długi czas była najwyższą wieżą Warszawy. W czasie Powstania Warszawskiego na wieży Niemcy ulokowali gniazdo CKM. Nie wiadomo było, jak owo gniazdo zlikwidować, postanowiono strzelić w wieżę ze zdobycznego niemieckiego czołgu. NIestety, okazało się, że powstańcy nie potrafili czołgu obsługiwać – zmusili więc jednego z niemieckich jeńców, by ten wycelował w wieżę. Niemiec wycelował, ale odmówił wykonania strzału. To już zrobili polscy powstańcy i gniazdo CKM (wraz z górną częścią wieży) zostało zlikwidowane.

W 1959 roku kościół Świ. Augustyna stał się miejscem pielgrzymek – wierni na kuli wieży zobaczyli Matkę Boską Muranowską. Spójrzmy na kontekst czasowy: socjalizm, Gomułka, nowo odbudowana dzielnica Warszawy… Wizerunek Matki Boskiej w końcu zamalowano, choć chodziły plotki, że robotnik dopuszczający się świętokradztwa zmarł tydzień później…

Udajcie się następnie na koniec ulicy, do tego trawniczka na wysokości Nowolipki 68 i zatrzymajcie się na chwilę. Miejsce nie jest niczym oznaczone (a szkoda!). Czy wiecie, że przed wojną i w czasie getta była w tym właśnie miejscu szkoła? W piwnicy tej szkoły zostały schowane i przetrwały wojnę słynne Archiwa Ringelbluma dokumentujące życie w getcie podczas wojny, dokument bezcenny dla każdego historyka.

To już zupełna ciekawostka. Jak wiadomo, dzisiejszy Muranów został wybudowany na gruzach getta. Ba! Do budowy ścianek działowych używano specjalnych cegieł robionych na miejscu ze zmielonego gruzu (pamiętam, że robotnicy remontujący Polin Apartment nie mogli się nadziwić, co to takiego jest). Ciekawostką jest fakt, że kilkadziesiąt lat po wojnie jedna z zapewne źle zabezpieczonych piwnic runęła i odsłoniła głęboką na 2 metry dziurę.

Warto też wiedzieć, że przy ulicy Nowolipki mieszkał Józef Rotblat – genialny polski fizyk żydowskiego pochodzenia. Pierwsze 30 lat swojego życia spędził w Warszawie, zrobił doktorat na UW. Miał szczęście – wyjechał z Warszawy 30 sierpnia 1939 roku. W Wlk. Brytanii pracował nad bombą atomową, w latach powojennych zaangażował się wruchy pacyfistyczne, w 1995 roku dostał pokojową Nagrodę Nobla. Całe życie mówił po polsku, kazał się do siebie zwracać “Józef” (nie Joseph).

Pewnie to nie koniec rewelacji. Zaglądajcie na bloga!

Pozostaw komentarz