Getto Warszawskie – co z niego pozostało?

Gdy kupiliśmy z żoną mieszkanie przy ulicy Nowolipki 10 (dzisiaj działa tam nasz kolejny apartament na wynajem Polin Apartment) zacząłem ciekawić się historią ulicy oraz historią dawnego Getta Warszawskiego. Szedłem ulicą Nowolipki, dzisiaj zabudowaną całkiem ładnymi powojennymi kamienicami i zastanawiałem się, jak to mogło wyglądać przed wojną? Getto Warszawskie obejmowało naprawdę bardzo dużą część Warszawy, tego, co dzisiaj nazywamy Północnym Śródmieściem. Obejrzałem sumiennie “Dziewczęta z Nowolipek” z 1937 roki (można ją znaleźć na YouTube). Szkoda, że tego, co było, już nie ma…

ulica Nowolipki

Ulica Nowolipki zaczynała się wielką bramą przy budynku Arsenału. Po przekroczeniu bramy wchodziło się do innego świata. Kamienice były w większości jedno i dwupiętrowe, obowiązkowo ze sklepem na parterze (właściciele mieszkali na piętrze). Niewątpliwie charakterystyczną cechą ulicy Nowolipki była niezliczona ilość podwórek i podwóreczek, gęsto zabudowanych jakimiś drobnymi kramami, zakładami rzemieślniczymi, składami… Na Nowolipkach można było kupić wszystko. Podczas, gdy towary w sklepach polskich były różnej jakości, sklepy żydowskie oferowały produkty z reguł← lepsze i tańsze. Stąd bardzo wiele polskich rodzin wysyłało swoje służące właśnie na Nowolipki. Służące z kolei chodziły tam chętnie, gdyż zawsze działo się tam coś ciekawego. Oczywiście w oczy rzucała się często ortodoksyjna biedota oraz niezliczona ilość dzieci sprzedających wszystko wszystkim. Podejrzewam, że można było poczuć zapach sklepów cynamonowych…

Tego świata oczywiście już nie ma. Jedynym budynkiem ocalałym przy ulicy Nowolipki jest kościół Św. Augustyna (jedyny nie zniszczony budynek podczas wojny). Często powtarzam naszym gościom wynajmującym apartamenty, gdy jestem proszony o pokazanie czegoś mniej typowego, że Warszawy tak naprawdę są dwie – ta istniejąca i ta nieistniejąca.Oraz że się nie da zrozumieć Warszawy, bez dotknięcia tego, co było.

Getto Warszawskie – Kościół Św. Augustyna

Z pewnością Kościół Św. Augustyna zasługuje na oddzielny wpis. Prawdopodobnie nie jest to szczególnie ładny ani wybitny architektonicznie kościół. Został wybudowany pod koniec XIX wieku staraniem hrabiny Aleksandry Potockiej. Architektura jak dla mnie jest nieco dziwaczna – neoromańskie wieża sąsiaduje z trójnawową modernistyczno-neogotycką bryłą samego kościoła (osobiście uwielbiam modernistyczną architekturę lat 30-tych XX wieku). Warto podkreślić, że 70-metrowa wieża była wówczas najwyższym obiektem w Warszawie. Podczas wojny Hitlerowcy rozstrzelali zarówno proboszcza jak i wikarego za pomoc Żydom. Księża nie mogli patrzeć na nędzę i okropności, jakie Niemcy zgotowali naszym Starszym Braciom w Wierze. W czasie Powstania w Getcie Żydowskim kościół służył jako magazyn zrabowanych rzeczy i dlatego ocalał.

Na posadzce wciąż można zobaczyć ślady kopyt końskich. Jak to wtedy bywało, zrabowane rzeczy przywożono wozami konnymi. Po wojnie w 1959 roku Kościół Św. Augustyna był miejscem cudu – wielu ludzi zobaczyło Matkę Boską Muranowską i potrzeba było wielu aresztowań, by sprawę zakończyć. Władze komunistyczne próbowały rzekomy wizerunek Matki Boskiej zamalować, jak wieść niesie, pierwsi robotnicy popełnijący ten świętokradczy czyn zginęli rażeni piorunem… a może tylko źle dobrali farbę, którą natychmiast spłukał deszcz…

Dom przy ulicy Żelaznej 103

Na chwilę wróćmy do dzielnicy żydowskiej. Dla mnie przerażającym domem, także ocalałym z wojennej pożogi, jest ten przy ulicy Żelaznej 103. Wydaje się, że dzisiaj jest to brzydka i odrapana kamienica, jakich wiele w Warszawie. Mało kto wie, że w czasie wojny mieszkali tam ukraińscy Ustasze pacyfikujący getto. W piwnicach było tymczasowe cele więzienne. Tam, gdzie dzisiaj lokatorzy trzymają rowery i słoiki na zimę, kilkadziesiąt lat temu cierpieli i ginęli ludzie. Warto zobaczyć ten dom – nie jest ładny, ale jego historia jest tragiczna i wspaniała – bo oprócz strasznej historii pokazuje też siłę życia. W miejscu dawnych sal tortur ludzi dzisiaj trzymają słoiki z przetworami na zimę…

Getto Warszawskie – ulica Żelazna

Z pewnością warto się przejść ulicą Żelazną, zobaczyć miejsce (na skrzyżowaniu z Chłodną) gdzie był mostek łączący Małe i Duże Getto. Przy ulicy Żelaznej mieszkał też żydowski zarządca getta warszawskiego, kamienica, w której mieszkał, została odbudowana po wojnie.

Oczywiście, warto zobaczyć Muzeum Polin, bunkier, w którym Mordechaj Anielewicz odebrał sobie życie, fragmenty murów getta (np. ten przy Złotej 62) czy przy UmschlagPlatz. Pijąc kawę przy Alei Jana Pawła II proszę zamknąć na chwilę oczy. Zapewne jakoś tędy maszerował Janusz Korczak wraz ze swymi dziećmi w drodze do Treblinki.

Wreszcie zachowanym prawdziwym cudem jest Cmentarz Żydowski. Od razu uwaga – wchodzący mężczyźni muszą mieć nakrycie na głowę. Z pewnością cmentarz ten dobitnie pokazuje, że nie było Polaków i Żydów. Byli polscy Żydzi lub Polacy pochodzenia żydowskiego (zależy, z której strony patrzeć). Większość nagrobków ma inskrypcje w języku polskim i hebrajskim. Także częste jest datowanie narodzin i zgonu zgodnie z kalendarzem juliańskim.

Zapraszamy do naszego nowego apartamentu, Polin. Z pewnością to wszystko, o czym pisałem powyżej, jest naprawdę godne zobaczenia. Niewątpliwie to nie Starówka, ale Getto Warszawskie ma swoje wspaniałe tajemnice proszące się o odkrycie.

Zaciekawił Cię ten wpis? A co powiesz na ten o ulicy Nowolipki?

Obejrzyj też film o Kościele Św. Augustyna – warto!

Getto Warszawskie | YesApartments.pl

Getto Warszawskie, ulica Nowolipki

Pozostaw komentarz