Bar pod Barbakanem

Na Nowym Mieście są miejsca, w których zatrzymał się czas i można poczuć klimat lat 70-tych i 80-tych ubiegłego stulecia. Jednym z takich miejsc jest Bar pod Barbakanem, typowy bar mleczny, jakich niegdyś było pełno w każdym większym polskim mieście. Jeśli chcą Państwo poczuć atmosferę PRL (również w tym dobrym znaczeniu, przecież nie wszystko w PRL było absolutnie złe), zachęcam do zajrzenia do baru. Może to być nawet ciekawsze przeżycie, niż muzeum Czar PRL na Pradze, do którego zresztą też warto przy okazji zajrzeć.

Lokalizacja baru

Właściwie do baru nie da się nie trafić. Bar pod Barbakanem znajduje się tuż obok Barbakanu, już na terenie Nowego Miasta. Idąc od rynku Starego Miasta bar będziemy mieli w pierwszym budynku po prawej stronie, vis a vis Kościoła Św. Ducha. Bar specjalizuje się w prostej, taniej i smacznej polskiej kuchni. Latem można zjeść na zewnątrz, jest ustawiany niewielki ogródek letni. Latem też może się zdarzyć, że będziemy musieli czekać do kasy.

Bar pod Barbakanem – wnętrze

W środku – jakby zatrzymał się czas. Z pewnością zwraca uwagę duża liczba kwiatów doniczkowych – tworzą bardzo fajny klimat w środku. W centralnej części baru znajduje się – a jakże! – pani oraz kasa. Mogę się mylić, bo czas jest ulotny, ale wydaje mi się, że kasa ta pamięta jeszcze lata 80-te ubiegłego wieku. W jakimś sensie  jest więc sama w sobie już obiektem muzealnym. Nad panią i kasą znajduje lista tgo, co możemy danego dnia zjeść. Ceny są niskie. Można się najeść do syta za 15-20 zł, a jeśli wystarczy nam tylko zupa – najemy się za dosłownie kilka złotych. Jedzenie jest typowo stołówkowe, z obowiązkową surówką z groszku z marchewką z puszki. O dziwo Bar pod Barbakanem to miejsce lunchowe dla sporej ilości obcokrajowców dochodziły mnie strzępki rozmów “wow! obiad z zupą 3 Euro!”. No tak, w wielu krajach europejskich za takie pieniądze nie kupi się nawet małego piwa…

Obsługa jest następująca. Najpierw stoimy w kolejce do kasy i zamawiamy to, na co mamy ochotę. Uwaga! Warto pytań się pani przy kasie, nie zawsze jest to wszystko, co widzimy na tablicy u góry. Następnie dostajemy karteczkę, z którą udajemy się do drugiej kolejki – do okienka. Pamiętajmy, że trzeba wymienić wszystkie produkty, czyli np. kotlet, następnie dodatek skrobiowy (np. ziemniaki lub kasza), dalej – surówka. Inaczej dostaniemy talerz z kotletem – i tyle 🙂

Możemy zajrzeć przez okienko do kuchni. Zawsze wielkie wrażenie robiły na mnie ogromne gary, w których wszystkie dania są gotowane. Czasem na wybrane przez nas danie trzeba chwilkę poczekać. Zwalniamy wtedy kolejkę dla kolejnej osoby i czekamy, aż będziemy zawołani.

Bar pod Barbakanem – menu

Z pewnością warto skusić się na dania barowe. Pierogi, kopytka, naleśniki, pierogi leniwe są po prostu bardzo dobre. Jest też spory wybór zup: pomidorowa, grzybowa, barszcz czerwony, barszcz ukraiński etc. W menu są też dania mięsne – kotlet schabowy (jadłem – dobry!), kotlet mielony, filet z kurczaka. Po obiedzie możemy się napić kompotu, kefiru, jest też serwowane kakao.

Po skończonym posiłku postanowiłem porozmawiać z panią przy kasie. Okazało się, że jest to obiekt prywatny, właścicielami są matka z synem. Podejrzewam, że bar musi mieć jakieś dotacje miejskie, inaczej raczej trudno by było wyjść na swoje.

“Must see and taste” miejscówka w pobliżu naszych mieszkań! Niewątpliwie warto to miejsce odwiedzić. Być może trochę raziło mnie kilka razy zachowanie pań z obsługi. Chyba wszystkie panie są w wieku średnim, jest ciągła kolejka i czasem mam wrażenie, że niepotrzebnie zachowują się nie do końca miło. Z pewnością jest to immanentny element tego miejsca.

Podobał Ci się ten wpis? Zapraszam do przeczytania recenzji z Muzeum PRL – kliknij tutaj.

Aktualne menu, jakie serwuje Bar pod Barbakanem, znajdziesz tutaj.

Bar pod Barbakanem

Bar pod Barbakanem | zdjęcie z Google Maps